Program wymiany dializowanych dzieci prowadzony od 1991 roku wraz z ośrodkiem gdańskim zakończył się sukcesem.

Wakacje z dializą - jak popularnie nazwaliśmy akcje wyjazdów nad morze -były z jednej strony sukcesem - z drugiej - wymagały przygotowań, środków finansowych, transportu i uzależniały od dobrej woli innych. Z odejściem dr Bogusława Karpowicza ze stacji dializ w Gdańsku - straciliśmy zaprzyjaźnionego przyjaciela i animatora tych działań.
Równocześnie, po rozmowie z dr Romanem Stankiewiczem z Torunia, który zabierał swoich pacjentów nad okoliczne jeziora - a dializował we własnej stacji dializ dowożąc dzieci, zaświtał pomysł: - A może jednak gdzieś bliżej?

Przypadek sprawił, że od wielu lat żeglując i spędzając wakacje nad jeziorem Rożnowskim spotkałem się twarzą w twarz z Wieśkiem Chojnowskim, bosmanem w ośrodku krakowskiej AWF w Załężu. Ten mocarny chłop, zawodowy nurek, porzuciwszy morze przeniósł się na południe. Jego synek chorował. Był to problem dla pediatry. Moja medycyna pomogła i tak zgadaliśmy się na temat dializowanych dzieci, ich marzeń o wakacjach, o fizycznych ograniczeniach dializowanych i pragnieniach - takich, jakie mogą mieć zdrowe dzieci.

Potem była wizyta u Jego Magnificencji Rektora AWF w Krakowie, prof. J. Zdebskiego i Jego zgoda na wykorzystanie miejsc w ośrodku i pobyt chorych dzieci. A potem - Dyrekcja Instytutu Pediatrii zgodziła się zapewnić transport, a sponsorzy - radio RMF-FM , Telekomunikacja Polska S.A., Fundacja o Zdrowie Dziecka, Wrangler Polska pomagały nam wspierając wyjazdy na "Dializę pod Żaglam"! Pacjenci byli zachwycenia żaglówkami: umieli taklować dużą DZ-tę jak i sterować Omegami. Wędkowanie, wycieczki, pływanie na kajakach a nawet i kąpiele w Jeziorze były zawsze wielką atrakcją. Wieczorne ogniska, piosenki żeglarskie! Dorobiliśmy się nawet własnego śpiewnika.! Corocznie chore dzieci ożywały jako wspaniali załoganci skrzydlatych łodzi, mknących po falach lub stojących we flaucie, zapamiętale mocujących się z wiosłami kajaków lub wydających radosne okrzyki, gdy na kei udało się złowić jakąś rybkę!
Zaprzyjaźniliśmy się bardzo z mgr Ryszardem Tarnawskim, kierownikiem ośrodka AWF, który wraz ze swoją małżonką Basią corocznie uchylali nam nieba, by dzieciom było dobrze.

I chyba było! Bo czymże innym tłumaczyć sobie pytania: - Czy w tym roku pojedziemy na żagle? - Kiedy?
Może i ja sam, od 30 lat zakochany w żaglach też mogłem przekazać tę swoją pasję chorym, którzy na pokładzie i nad wodą zapominali o swojej chorobie? A może uroki pięknego Jeziora Rożnowskiego nie pozwalają zapomnieć o kawałku normalności, do której każdy dializowany tęskni i dopingują nas do kolejnych "wypraw"?

Tak naprawdę dopiero tam poznajemy , kim są i czym są ci, którzy co drugi dzień z lękiem, pokorą a czasem i rezygnacją stają przed oddziałem dializ i martwią się, że za dużo przybrali na wadze albo fosfory będą za wysokie...
W tym roku planujemy znowu żagielki To chyba dobrze, prawda?