Objawy kliniczne tej choroby narastają bardzo szybko i mają skłonności do samoistnego ustępowania. Choroba zaczyna się w 2 - 3 tygodnie po przebytym zakażeniu górnych dróg oddechowych (np. po anginie). Przejawia się osłabieniem, brakiem łaknienie, bólami w okolicy lędźwiowej, bólami głowy. To wszystko nie S.A. jeszcze objawy jednoznaczne.
Pierwszym objawem charakterystycznym dla ostrego kłębuszkowego zapalenia nerek jest skąpomocz, ponieważ nastąpiło pogorszenie przesączania kłębuszkowego. Może nastąpić nawet zatrzymanie moczu.
W skąpej ilości oddawanego moczu pokazują się krwinki czerwone, białko, wałeczki. Wokół oczu tworzą się obrzęki tym większe, im rzadziej chory jest w stanie oddać mocz. Ciśnienie krwi staje się wyższe. W tym czasie może wystąpić ostra niewydolność lewej komory serca (obrzęk płuc). W niektórych, na szczęście rzadkich, przypadkach może dojść do obrzęku mózgu z silnymi bólami głowy, drgawkami i wymiotami. W zaawansowanym okresie choroby mocz staje się krwisty lub nawet brunatnoczerwony. To ważna wskazówka dla lekarza oraz osoby opiekującej się chorym. W tym samym czasie pojawia się wysoka gorączka.
Drogę leczenia obiera lekarz. Pierwszym zaleceniem jest bezwzględne pozostanie w łóżku. Ze względu na wcześniejsze zakażenie paciorkowcami stosuje się antybiotyki. W jadłospisie osoby chorej trzeba ograniczyć sól i białko. Nie podaje się potraw ciężkostrawnych, smażonych na tłuszczu. Jeśli występują kłopoty z oddawaniem moczu (skąpomocz), płyny podaje się w ilości proporcjonalnej do oddawanego moczu.
W ciężkim przebiegu konieczne nieraz staje się leczenie szpitalne, zwłaszcza wtedy, kiedy nastąpiło zatrzymanie moczu. Grozi to niewydolnością nerek albo przejściem choroby w stan przewlekły. Czasami trzeba zastosować dializę otrzewnową lub pozaustrojową.
Jeśli proces chorobowy został w porę uchwycony i prawidłowo leczony, jest szansa na unikniecie powikłań. Po 2-3 tygodniach objawy ustępują. Wtedy można wstawać z łóżka i stopniowo wracać do normalnej aktywności. Należy pozostawać pod okresową kontrolą lekarza i badać ciśnienie krwi. Zwłaszcza dzieci trzeba chronić przed następnym zarażeniem paciorkowcowym, a więc np. zrezygnować z posyłania ich do przedszkola lub żłobka, gdzie w większym skupisku łatwiej o nowe zachorowanie.